wtorek Listopad 21st 2017

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 6695
  • Dzisiaj wizyt: 2
  • Wszystkich komentarzy: 43

Kilka rad na nowy rok szkolny

Wielkimi, często chwiejnymi krokami zbliża się koniec wakacji. Co za tym idzie nieuchronny jest start kolejnego roku szkolnego. Dlatego jako doświadczony absolwent, kilkunastu szkół, mam kilka przemyśleń. Pierwszą zastanawiającą kwestią jest czas spędzany w szkołach. Według przepisów każdy uczeń by otrzymać promocje do następnej klasy, oprócz pozytywnych ocen, powinien pochwalić się frekwencją powyżej 50%. Więc zastanawiam się dlaczego chodzić na darmowe nadgodziny, na których możemy zarobić oceny niedostateczne. Czy nie lepiej wolny czas zagospodarować bardziej kreatywnie. Możliwości jest wiele, a praktycznie są nieograniczone. Słoneczny poranek zamiast spędzać w murach placówki szkolnej, można wykorzystać na odpoczynku nad jeziorem. Wskazane jest też czytanie książek, których treść przyda się w przyszłości. Dbajmy o zdrowie, bo siedzenie na twardych, przestarzałych krzesełkach korzystne dla kręgosłupa zdecydowanie nie jest. Nie wspominając o stresie, który wytwarzany jest przy każdym teście wiedzy. Problem polega na tym że w Polsce coraz mniej nauczycieli, są jedynie egzaminatorzy. Praca ich polega na zadaniu danego materiału, po czym następuje sprawdzań wiedzy. Uczniowie uczą się sami z coraz droższych książek. Nauczyciele w większości przypadków jedynie ową wiedzę sprawdzają. Inna ciekawą kwestią jest utrudnianie życie innym ludziom. Od najmłodszych lat wpajane są zasady że najważniejsze są dobre oceny. Zastanawiam się czy młody człowiek po szkole szukający pracy pochwali się, że w czwartej klasie szkoły podstawowej otrzymał ocenę bardzo dobrą z odejmowania pisemnego. Czy to będzie miało jakie kol wiek znaczenie. Więc dlaczego odbierać dzieciom, dzieciństwo ucząc ich niepotrzebnej rywalizacji na punkty, jednocześnie zapominając o naprawdę ważnych wartościach. Dlaczego karcić i stresować dziecko gdy otrzyma dopuszczający a nie bardzo dobry, jakie to ma znaczenie. Czy dzięki temu będzie lepszym człowiekiem. Nawet nie otrzymanie promocji do kolejnej klasy nie powinno być wielce smutnym wydarzeniem. Nie zmienia to człowieka, nie definiuje jego gorszości. Nie ma wpływu na jego zawodową przyszłość. Gdyż zawodowy sukces nie jest zależny od skończonych szkół, lecz od własnego wszechstronnego kombinowania. Umiejętności radzenia sobie w niewolniczym świecie, w sposób wolnościowy. Nie szukając ładnych stanowisk, tylko samemu je tworząc. Najważniejszy jest luz i dystans oraz nie przejmowanie się mało ważnymi rzeczami. Problemem jest choroba, a nie mała ilość punktów na teście.

Komentarze czytelników

Jeden komentarz do “Kilka rad na nowy rok szkolny”

  1. p. pisze:

    Darmowe nadgodziny… Znam takich, którzy z nich nie korzystają – bo są idiotami (i boją się chodzić do szkoły) albo geniuszami (bo autentycznie marnują tam czas). Geniuszowi niechodzenie do szkoły nie zaszkodzi. Idiocie owszem.
    Stres jest potrzebny do zdrowego funkcjonowania mózgu. Jego brak może mieć równie złe skutki jak nadmiar. Potwierdzone.
    Jeżeli dziecko jest ogarnięte, to wie, że nie liczą się dobre oceny, tylko zdobyta wiedza i jej wykorzystanie. Liczy się ROZWÓJ, nie oceny.
    Nauka jest jedynym obowiązkiem dziecka (oprócz tych, które mogą narzucić rodzice), więc co miałoby ono robić? Pracować? Czy też leżeć przed telewizorem, alienować się?
    Miałam (nie)przyjemność być już w trzech liceach (od renomowanego, przez przeciętne aż do artystycznego) i nie radzą sobie tylko tam ludzie z rozchwianą psychiką lub z ci naprawdę nieinteligentni. Gdzieś trzeba nauczyć się radzić ze stresem, nad jeziorem się to nie uda.
    A dzisiaj uczniowie wolny czas przeznaczają raczej na granie na komputerze lub chodzenie po galeriach, niż na czytanie książek i odpoczynek na łonie natury. Kto ma czytać, ten zawsze znajdzie na to czas.
    Co do nauczycieli – niektórzy mają ikrę i potrafią zaszczepić w uczniach swoją pasję – wystarczy posłuchać (niestety, większość ma z tym problem, bo wierzą w to, że każdy nauczyciel to paskudny belfer i nie lubią ich po prostu z założenia, więc nie słuchają).
    Oczywiście, system ma dziury, bo wg niego uczniowie nie mogą mieć własnego zdania. Buntownicy, choćby mieli rację, są tępieni i nazywani idiotami. Ale o tym nie wspomniałeś.
    Pozdro, uczennica liceum

Komentuj