czwartek Lipiec 20th 2017

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 6632
  • Dzisiaj wizyt: 1
  • Wszystkich komentarzy: 43

Udawany związek czy prawdziwa samotność?

Czy samotność jest wrogiem czy przeciwnie? Co lepsze, prawdziwa samotność czy udawany związek?

Jest późny chłodny wieczór. Nostalgiczny, magiczny. W tle rozpływają się
nuty ulubionych ballad. To specyficzny czas, spędzam go w ulubionym
własnym towarzystwie z wyboru. Zastanawiam się czy to normalne lubić
samotność? Ja chyba lubię. Lubię być sam, tak jak dziś, kiedy wieczór
płynie moim spokojnym tempem. Rozmyślając, słuchając muzyki i
odpoczywając od spieszącego się do donikąd świata.

Ballada pierwsza – "Kołysanka dla nieznajomej"

"Kochaj
mnie… Kochaj mnie nie przytomnie, jak zapalniczka płomień. Również
jak studnia wodę". Osamotnienie w związku jest jednym z kilku wymiarów
samotności. Prawdopodobnie najbardziej trudnym i smutnym. Można być z
kimś, a mimo to żeglować samemu do kolejnych portów własnej świadomości.
Udawany związek to prawdopodobnie alternatywa, dla prawdziwej
samotności. Czasami pomaga, aczkolwiek często wprowadza w depresyjne
nastroje. Nie miłość, pokrewieństwo dusz, tylko niestety libido, dziś
staje się fundamentem związku. A może tak jest od zawsze… Według mnie
to prowadzi do uczucia samotności, w okresie bycia z kimś. Tak jak w
tekście piosenki "Posłuchaj co twe ciało mówi" zapomina się o sferze
czysto emocjonalnej, skupiając się na fizyczności.

"List do M" – Ballada numer dwa

"Samotność
to taka straszna trwoga. Ogarnia mnie, przenika mnie." Życie w
pojedynkę bywa trudne, ale prawdziwe. Obserwuję zwierzęta. Te słabe
łączą się w stada, by przetrwać najtrudniejsze momenty. Podobnie chyba
jest z ludźmi. Dobierają się w rodziny, by zminimalizować trud istnienia
w oszalałej cywilizacji. Ale czy to znaczy że silne jednostki mogą
pozwolić sobie na izolacje? Nie wiem. Samotność trzeba lubić, inaczej
bywa dekonstrukcyjna. A może to tylko zwykła ucieczka.

W ten
nostalgiczny wieczór nadal rozmyślam czy samotność jest wrogiem czy
przyjacielem. Co lepsze prawdziwa samotność czy udawany związek?

Komentarze czytelników

6 komentarzy do “Udawany związek czy prawdziwa samotność?”

  1. ideafix pisze:

    Czy pytanie nie jest trochę aby tendencyjne? Czy „prawda” nie zawsze (choćby okrutna) będzie górą nad (choćby najpiękniejszą) iluzją?

  2. p. pisze:

    Twoja wizja świata nie jest tak bardzo alternatywna, jak Ci się wydaje. To znaczy – jest nas więcej. Nie wszyscy są „szarzy, smutni”. No, może smutni, ale trudno być szczęśliwym w tym świecie, jeżeli się nad nim trochę zastanowić…
    Co do miłości – mało jej widzę dookoła. Ciągle słyszę kit, że mój przyszły mąż powinien być przede wszystkim zaradny, najlepiej bogaty, miły, itp., a uczucia są wręcz komplikacją. To raczej wygląda na wzajemny układ, dzięki któremu można iść przez życie bez większych problemów. Beznadziejna definicja miłości.
    Jeszcze dokładnie nie wiem, czego oczekują mężczyźni. Cycków? Obiadu? Może.
    Prawdziwą miłość znam chyba tylko z opowiadań. W rzeczywistości większość oczekuje, że coś będzie ze związku miała. I są chyba nawet z tym szczęśliwi.

  3. K. pisze:

    Lepsze z dwojga złego? Samotność. Taki związek jest zniewalający, uzależniający i obezwładniający… w samotności masz na głowie tylko siebie.

    Najlepszy jednak jest związek, w którym jest miejsce na Twoją samotność, której potrzebujesz.

  4. ~Ania pisze:

    Samotność to prawdziwy luksus. Zestawianie samotności rozumianej jako bycie samej ze sobą do relacji damsko męskich jakoś ją zubaża i deformuje.

    Udawany związek vs prawdziwa samotność…
    Faktycznie alternatywa dla ubogich. Wybieram prawdziwą samotność.
    Ktoś kiedyś powiedział że droga do milosci wiedzie własnie tamtędy.

    A z mojego doswiadczenia?

    Kochać można ciałem, Ja kocha emocją i uczuciem a duch wybiera, kogo kocha.

    Jest tyle miłości ile osób do kochania. Jeśli związek, to tylko oparty na milości.

    Pozdrawiam!

  5. ~Kasia pisze:

    lepsza samotnosc,czy udawany zwiazek?zalezy od osoby i tego jak bardzo trzeba jej milosci,czy to niezbednosc,czy cos opcjonalnego
    jedni tak bardzo jej pragna,ze nawet iluzja milosci jest dla nich czyms,czym sa w stanie zyc,byle ta namiastka,badz okruch milosci byl obecny.. samotnosc jest dla wojownikow,dla wytrwalych,ktorzy rozumieja swoj los i swoja samotnosc wlasnie,bo jesli potrafia odpowiedziec na pytanie ‚dlaczego’ nie jest to stan obcy,ktory wplotl sie w nasze zycie jak chwast..i wtedy,gdy samotnosc pojmujemy i nie klocimy sie z nia,mozna zyc z nia neutralnie. szczegolnie,ze bycie samotnym nie oznacza bycia samemu.

  6. ~Kamila pisze:

    Samotność , ponieważ wtedy jesteś na prawdę sobą . Same słowa : ” udawany związek ” mówią za siebie . Udajesz , czyli nie jesteś sobą . Lepiej więc żyć w samotności , która zmusza do głębokiej refleksji :)

Skomentuj notkę ~Kasia