czwartek Lipiec 20th 2017

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 6632
  • Dzisiaj wizyt: 1
  • Wszystkich komentarzy: 43

Twoja dziewczyna striptizerką?

W którym miejscu zaczyna się zdrada, gdzie rozpoczyna się zazdrość, a
gdzie kończy się wolność? Co na to moralność, poczucie dobrego smaku,
prestiż i reputacja? Czy zawód striptizerki jest tylko dla samotnych?

Srebrna rura, głośna muzyka i kobieta. Trzy magiczne czynniki, które zmieniają wiele. Uświadamiają, skłaniają do refleksji, często również do czynów. Zachowań głęboko przemyślanych lub całkowicie spontanicznych, nierzadko stereotypowych. Ta profesja budzi kontrowersje, również chaotycznie, sprzeczne emocje. Kim jest striptizerka? Kobietą wyzwoloną, wolną, wyluzowaną. Czy może moralnie upadłą, staczającą się na społeczny margines. Opcji do wyboru jest wiele, a odpowiedzi nie zawsze mogą być jednoznaczne. Zawód do prestiżowych nie należy, nie klasyfikuje się również do łatwych. Aczkolwiek w katalogu dobrze płatnych, lokuje się całkiem przyzwoicie. Prosto nie można odpowiedzieć czy zajęcie to jest moralne. Inną kwestią na dłuższe przemyślenia jest temat, czy należy postępować moralnie. Jeżeli jednak warto, to posiłkując się słynną mądrością, która prawi, że żadna praca nie hańbi, można owy brak moralności wybaczyć.

Czy ten zawód ukierunkowany jest na samotnych jeźdźców, trudno wywnioskować. Wszystko zależy od statusu potencjalnego związku. Czy polega na wzajemnym ograniczaniu się partnerów, wymyślając nowe nakazy i zakazy, niczym produktywny rząd. Czy może istotnie w nim nutka akceptacji, pomocy i szacunku własnych wyborów. Chęć wzajemnego nie ograniczania się. Nie utrudniania drogi do realizacji własnych, często kontrowersyjnych marzeń. Pragnień nie rozumianych przez szare społeczeństwo.

Czy rzeczywiście, w każdym przypadku dbając o związek, budujemy własne szczęście? Czy warto zmieniać się nieustannie według upodobań drugiego człowieka, niszcząc własną osobowość. Może warto odszukać miłość, która akceptuje to jakim się jest. Miłość, która będzie rozciągała się na zalety, ale również i wady. Ideały nie istnieją. A tworzenie ich, jest jedynie zabawą w rodzinę, znajdującą się w różowym domku dla lalek. Sztuczną, nie naturalną, bez charakteru.

Gdzie zaczyna się zazdrość, a gdzie rozpoczyna się zdrada. Jakie czynniki wpływają na zazdrość? Czy jest to fakt oglądania danej kobiety przez setki innych mężczyzn? Gdzie jest granica? Zdecydowanie na na plaży kobiety również mogą zostać "prześledzone" wzrokiem, czy kilka centymetrów kwadratowych dowolnego materiału rzeczywiście tak dużo zmienia? Aż wreszcie: czy uczucie miłości skupia się tylko na sferze cielesnej, czy unosi się do duchowych sfer.

Pytań jest wiele, a odpowiedzi zdają się być nieskończone. Mimo prostego pytania, myśli potrafią być skomplikowane, a wśród licznych jednostek skrajnie zróżnicowane. Co tylko obrazuje jak wiele odmiennych poglądów krąży po świecie. Nigdy nie poznamy, który z nich jest właściwy. Albowiem zawsze z dobru, kryje się procent zła i o dwornie. Świat nie jest zbudowany z przeciwstawnych kolorów, jedynie z odcieni szarości. Dlatego nie powinno narzucać się własnego zdania innej osobie, gdyż nasza prawda może okazać się zwykłym fałszem, w każdym aspekcie niecodziennej codzienności.

Komentarze czytelników

12 komentarzy do “Twoja dziewczyna striptizerką?”

  1. b pisze:

    Jestem stripteaserką, jestem w szczęśliwym związku. Sekret jest taki:
    1. w domu nie rozmawiamy o mojej pracy
    2. nigdy nie daję klientom mojego numeru telefonu
    3. nikt z moich klientów nie zna mojego prawdziwego imienia
    4. nie umawiam się z klientami poza pracą
    5. pamiętam, że pieniądze to nie wszystko
    6. mam swoje własne zasady w pracy i NIGDY ich nie łamię
    7. o tym co robię wiedzą tylko 2 osoby z mojego najbliższego otoczenia
    8. mam drugą pracę dorywczą „dzienną”
    9. dbam, żeby praca w klubie nocnym nie zdominowała mojego życia
    10. kiedy odmawiam znajomym wieczornych spotkań zawsze mam dobre alibi

  2. Michał pisze:

    Dla mnie striptizerka = prostytutka. Nawet jeśli nie „daje” klientom. Dlaczego? Bo sprzedaje swoje ciało. Rozbiera się, pokazuje.

  3. katolik pisze:

    Masz do wyboru niebo albo piekło.
    To nie są żarty! Czarno na białym.
    http://tradycja-2007.blog.onet.pl/

  4. sawa pisze:

    Striptizerka była żona kolegi. On był iluzjonistą w Kongresowej. Bardzo ładna i mądra kobieta. On też przystojny i nie głupi. Mają ślicznego synka. Myśle, że żyją lepiej niż katolicy. Takiego małżeństwa tylko im można zazdrościć.

  5. M. pisze:

    Nie ma jak dorabianie pięknej ideologi do najzwyklejszych rzeczy, jak np. prostytucja.

    A wyzwolenie? Gdzie tam, prostytucja to kwestia wykorzystania kobiet – kto najwięcej zarabia striptizerki, prostytutki czy alfons?

  6. W pisze:

    Nie jestem tak radykalny jak Michał. Nie uważam, że striptizerka to prostytutka. Ale ze striptizerką, na poważnie – zdecydowanie nie. Bo związek to między innymi WYŁĄCZNOŚĆ. A granica między między tylko striptizem a czymś więcej dość cienka jest… I dość względna.

  7. Karen pisze:

    Nie ma możliwości jednoznacznej odpowiedzi. Jednoznacznej, czyli ostatecznej i zadowalającej wszystkich ludzi. Ponieważ są ludzie którzy widzą świat czarno-biały i są tacy, którzy widzą go w odcieniach szarości.

  8. zenek01 pisze:

    i znowu ten relatywizm, ładnie podany na tacy – owijanie w bawełne, pitu pitu pięknie jest; 1.striptizerki sie ocierają, to nie jest już tylko patrzenie „na plaży”,
    2.tak, te kawałki materiału coś zmieniają bo okrywają strefy erogenne, pobudzające innych
    3.miłość z biologicznego – więc i neutralnego – punktu widzenia, a dokładnie związek opiera się na powoływaniu do życia potomstwa, ale można to rozszerzyć na całą strefę seksualną – przeznaczona jest dla wybranka, wnioski dzięki osiągnięciom logiki – nasuwają się same…

  9. nikson pisze:

    ja tam zawsze cenię „sportowe” aspekty tej że pracy. Jestem pod wrażeniem bardziej tym co dziewczyna potrafi zrobić ze swoim ciałem wywijając na ów rurze niż samym rozbieraniem się. Bo prawda jest taka, że niejedna gimnastyczka olimpijska nie powstydziła by się ewolucji jakie wykonują niektóre panie na ów rurkach. To na prawdę ciężka praca. Oczywiście z mego samczego punktu widzenia, jeśli kobieta jest też ładna ma to kolosalne znaczenie by oka nie odrywać. Generalnie szanuje ludzi, którzy są dobrymi istotami, a czy to jest prostytutka, czy katechetka mam na to centralnie wyje***e pozdrawiam

  10. doda pisze:

    calkiem niezla praca ,duze pieniadze i wiedza na temat faceta-bezcenne

  11. sidi pisze:

    nie nazwałabym striptizerki prostytutką, ale jak kto tam sobie chce.
    osobiście- mogłabym tańczyć przy rurze w klubie nocnym, ale rozbierać się bym nie chciała i to nie z powodu wstydu ;)

  12. czeremcha pisze:

    ” Nie uważam, że striptizerka to prostytutka. Ale ze striptizerką, na poważnie – zdecydowanie nie. Bo związek to między innymi WYŁĄCZNOŚĆ. A granica między między tylko striptizem a czymś więcej dość cienka jest… I dość względna.”

    Związek to nie wyłaczność. Związek dwojga ludzi to nie transakcja, w której kupujemy sobie drugą osobe i stajemy sie jej właścicielem. Związek to swoboda, której granice określamy sobie sami na zasadzie umowy, ktora obowiązuje obie strony. Nie można miec nikogo na wylaczność i przejmować nad nią absolutnej kontroli, bo prędzej czy później ten ktoś zerwie się z łancucha. Ze striptizerką na poważnie to nie bo? Bo to tak jak z dziewicami? Chodzę z każdą do lózka ale moja żona to musi być dziewicą.

Komentuj